[ "TAWACIN" nr 42 (2/1998 ]
Acteal: krwawe Boże Narodzenie

W Boże Narodzenie 1997 roku mieszkańcom miasteczka Acteal w okręgu Chenalho w meksykańskim stanie Chiapas nie dane było się cieszyć spokojem i świąteczną atmosferą. 22 grudnia około godziny 11.00 do miasteczka wtargnęło jednocześnie z kilku stron ponad 60 zamasko
wanych mężczyzn wyposażonych w nowoczesną broń, przystępując do masakrowania mieszkańców oraz podejrzewanych o wspieranie partyzantów uchodźców z plemienia Tzotzil, którzy właśnie tam szukali schronienia przed wojną domową i paramilitarnymi bojówkami. W ciągu kilku godzin, przy bezczynności lokalnych władz, policji i wojska, w kościele, domach i na ulicach Acteal zamordowano z zimną krwią 45 bezbronnych osób: 20 kobiet, 7 mężczyzn i 18 dzieci. Kiedy strzały ucichły, dalszych 25 rannych trafiło do szpitala w San Cristobal.Oskarżane co najmniej o milczące przyzwolenie na gwałt władze stanowe zaprzeczyły jakimkolwiek powiązaniom z mordercami. Niemal natychmiast też rozpoczęły kolejną akcję wojskową przeciwko mieszkańcom wiosek oskarżanych o sprzyjanie partyzantom Frontu Wyzwolenia Narodowego im. Zapaty (EZLN). W odpowiedzi na liczne głosy oburzenia przedstawicieli kościoła, opozycji i światowej opinii publicznej prezydent i rząd federalny Meksyku obiecali bezstronne śledztwo. Najpierw jednak wydalono z kraju gr
upę zagranicznych obserwatorów ciągnącego się od stycznia 1994 roku w Chiapas konfliktu."Masakra bezbronnych mężczyzn, kobiet i dzieci, w tym niemowląt i ciężarnych kobiet, jest aktem barbarzyńskiej podłości, jakiej nie doświadczaliśmy na tej półkuli od czasów potwornych masakr Majów przez gwatemalską armię w latach 80." - napisała w specjalnym oświadczeniu Międzynarodowa Rada Indiańskich Traktatów (IITC), tubylcza organizacja pozarządowa posiadająca status konsultanta przy Radzie Ekonomicznej i Społecznej
ONZ.Porozumienia z San Andres o Tubylczych Prawach i Kulturze, podpisane w lutym 1996 roku przez meksykański rząd z przedstawicielami partyzantów z EZLN i tubylczych narodów Meksyku, uznawały prawo Indian z Chiapas do autonomii i samookreślenia w granicach ich tradycyjnych ziem. Ale w styczniu 1997 roku prezydent Ernesto Zedillo odrzucił konstytucyjne reformy uzgodnione wcześniej z zapatystami przez negocjatorów z kongresowej komisji porozumiewawczej COCOPA, przekreślając tym samym możliwość realizacji po
rozumień.W marcu 1997 roku delegacja IITC powiadomiła Komisję Praw Człowieka ONZ, że 80 % tubylczych społeczności w Chiapas jest okupowanych lub otoczonych przez meksykańską armię. Jednocześnie organizacja poinformowała o zamordowaniu dwóch Indian, uczestników pokojowego chłopskiego protestu. Jednak incydent ten, jeden z wielu podczas tlącego się od kilku lat w Chiapas konfliktu, nie okazał się na tyle znaczący, by ponownie zwrócić uwagę międzynarodowej opinii publicznej na systematyczne łamanie prawa i wł
asnych zobowiązań przez władze Meksyku. Aby to zmienić, potrzebna była tragedia w Acteal.Dopiero wtedy przypomniano sobie o wynikach wcześniejszej misji "Tubylczej Inicjatywy na rzecz Pokoju w Chiapas", kierowanej przez gwatemalską laureatkę Pokojowej Nagrody Nobla Rigobertę Menchu Tum. Tubylczy przywódcy, którzy przez tydzień przebywali w ogarniętych konfliktem rejonach w swoim raporcie napisali m.in.: "podczas podróży stwierdziliśmy, co następuje: ... brak gwarancji poszanowania praw mieszkańców tubylczych
społeczności, szczególnie tych bardziej izolowanych; ... brak ochrony ich domostw, własności ziemskiej i zbiorów; ... potwierdzone przypadki tortur, zaginięć i morderstw oraz liczne przypadki gróźb i zastraszania; ... brak konstytucyjnych gwarancji" dla ludności cywilnej oraz "okupacja wojskowa" wiosek przez meksykańską armię. Odpowiedzialnością za to raport "Inicjatywy" obarczał głównie rządzącą Partię Rewolucyjno-Instytucjonalną (PRI), wojsko i powiązanych z PRI członków władz lokalnych, stwierdzając w podsumowaniu, że "lokalne władze, w tym kacykowie, korzystają z konfliktu, wybierając członków wspólnot i identyfikując ich jako zapatystów w celu osobistej zemsty lub z powodu różnic politycznych".Wskazując, że w powyższym kontekście odpowiedzialność za masakrę z Acteal, niezależnie od jej bezpośrednich wykonawców, spada na najwyższe władze państwowe, Międzynarodowa Rada Indiańskich Traktatów zaapelowała do prezydenta Meksyku o wypełnienie zobowiązań z porozumień z San Andres i demilitaryzację ogarniętego konfli
ktem regionu. IITC wezwała też rządzącą PRI do przyjęcia na siebie odpowiedzialności za stworzenie atmosfery do tak zbrodniczych czynów, jak masakra w Acteal, do zmiany lokalnych kacyków i dopuszczenia w rejon konfliktu zagranicznych obserwatorów z Czerwonego Krzyża, ONZ, organizacji pozarządowych i innych tubylczych społeczności.27 grudnia za dostarczanie broni użytej podczas masakry aresztowano burmistrza okręgu Chenalho Jacinto Ariasa Cruza i 23 innych członków rządzącej PRI. W opublikowanym pod koniec stycznia raporcie prokurator generalny Meksyku Jorge Madrazo Cuellar oskarżył wysokich urzędników stanowych - w tym byłego gubernatora Chiapas Julio Cesara Ruiz Ferro - o stworzenie klimatu sprzyjającego aktom gwałtu i potwierdził, że przedstawiciele poli
cji stanowej dostarczali broń mordercom i innym cywilom. "Indianie powinni sami rozwiązać swoje problemy" - miał powiedzieć w listopadzie 1997 roku sekretarz gubernatora Ferro przedstawicielom indiańskich wspólnot skarżącym się na rosnące w okręgu Chenalho napięcie.Z raportu wynika, że policjanci kłamali prowadzącym dochodzenie przedstawicielom władz federalnych i "zachowali bierność" podczas masakry, choć słyszeli dobiegające z sąsiedztwa strzały. Część spośród około 50 zatrzymanych zidentyfikowano jako sympatyków PRI, ale zażenowane władze federalne zaprzeczają jakimkolwiek powiązaniom rządzącej od lat Meksykiem partii z mordercami. Zdaniem autorów raportu główną przyczyną incydentu była chęć zemsty - według ich ustaleń 1997 roku w ponad 30 incydentach między zwolennikami i przeciwnikami zapatystów w rejonie Acteal zginęło co najmniej 8 osób.
Jak wynika z zeznań blisko 330 świadków przesłuchanych przez autorów raportu, ostania ofiara - Indianin z sąsiedniej wioski padł ofiarą zamaskowanych napastników 17 grudnia. Jego ojciec oskarżył o morderstwo mieszkańców Acteal i zwołał zebranie sąsiadów, na którym postanowiono dokonać zemsty na mieszkańcach miasteczka. Ci ostatni, choć byli ostrzegani o przygotowywaniu odwetu, nie zdecydowali się na ucieczkę, lecz post
anowili zostać i "modlić się, by atak nie nastąpił". Biuro lokalnych władz, dokąd część udała się z prośbą o pomoc, było tego dnia zamknięte na głucho. Krótko potem rozległy się pierwsze strzały.Zdaniem innych świadków, sympatycy PRI już od początku grudnia grozili atakiem na przebywających w Acteal uchodźców z rejonu Tzajalucum, Chimix i Quextic. Lokalny dialog zwaśnionych stron, prowadzony przy wsparciu Krajowej Komisji Mediacyjnej (CONAI) biskupa Samuela Ruiza z San Cristobal de las Casas oraz parlament
arnej komisji COCOPA, tylko na krótko złagodził napięcie w Chenalho. Już 19 grudnia przedstawiciele PRI zerwali rozmowy, oskarżając (jak się później okazało - niesłusznie) zapatystów o porwanie jednego ze swoich oponentów. Trzy dni później szanse na dalszy dialog umarły na ulicach Acteal.Z powodu masakry tysiące Indian z południa Meksyku opuszcza nadal swoje wioski. Wędrując w deszczu górskimi ścieżkami, ze skromnym dobytkiem niesionym na plecach w workach po kawie, już ponad 4000 osób szuka schronienia po obu stronach meksykańsko-gwatemalskiej granicy. Wielu z nich wegetuje obecnie w namiotach i prowizorycznych szałasach, bojąc się powrócić do swych domów z obawy przed kolejnymi atakami zamaskowanych bandytów. Diecezja San Cristobal de las Casas i miejscow
y oddział Caritas zaapelowały o pilną pomoc ofiarom współczesnej "rzezi niewiniątek". Z całego świata zaczynają napływać dary w postaci odzieży, pieluszek, koców, namiotów i produktów żywnościowych."Niech ci, którzy to uczynili odnajdą pokój w swoich duszach i pokój z Bogiem; niech pozbędą się nie tylko swej śmiercionośnej broni, ale także postawy nienawiści" - modlił się z rodzinami ofiar w Boże Narodzenie biskup Samuel Ruiz. O sprawiedliwość i pokój w Chiapas, ukaranie winnych zbrodni w Acteal i przestrzeganie międzynarodowych norm i praw człowieka w całym Meksyku apeluje wielu światowych przywódców politycznych i religijnych, w tym Papież Jan Paweł II. Poruszenie i oburzenie masakrą w Acteal jest powszechne. Ale czy to wystarczy, by poruszyć sumienia rzą
dzących i wymóc na władzach Meksyku zmiany, które zapobiegną podobnym tragediom w przyszłości?Oprac. Cień