SPIS TREŚCI:

Część druga

Część trzecia – “Spojrzenie z oddali”

  1. Ruch indianistyczny a głęboka ekologia

  2. New Age i ruch indianistyczny

  3. Neopogaństwo, bractwa rycerskie, kontrkultura a ruch indianistyczny

    * Neopogaństwo

    ** Związki kontrkultury i ruchu indianistycznego

    *** Bractwa rycerskie

Zakończenie


Część trzecia

"Spojrzenie z oddali"


Używając Levi- Straussowskiej metafory, można spojrzeć na kulturę z oddali jak na krajobraz widziany ze szczytu wzgórza. Widać wtedy, że dla różnych fenomenów kulturowych, pewne idee są wspólne, a inne całkowicie sprzeczne, że fenomeny te pod pewnymi względami zachodzą na siebie, korespondują, a czasem jaskrawo się różnią. Często nie sposób tych różnic na pierwszy rzut oka odnaleźć, ale przy spoglądaniu z dużego dystansu dostrzega się rozległy krajobraz, bez wyraźnych granic, z mniej lub bardziej wyraźnymi centrami (środkami). Wydaje się, że w tym krajobrazie ruch indianistyczny ma swoje miejsce. Celem tej części mojej pracy będzie naszkicowanie takiego krajobrazu.

Z założenia nie będzie to szkic zbyt szczegółowy, lecz jedynie próba umiejscowienia ruchu indianistycznego w kontinuum kultury współczesnej, co wydaje się niezbędnym dopełnieniem całej pracy. Źródła, tyczące kontekstów, są dość skromne, wystarczające chyba jednak, by tego dokonać.


Rozdział I

Ruch indianistyczny1 a głęboka ekologia


Pośród pytań kwestionariuszowych było również jedno dociekające "miejsc wspólnych" ekologii i ruchu indianistycznego. Odpowiedzi na to pytanie padały dość niejednoznaczne, poczynając od zaprzeczeń, nic nie ma wspólnego2, poprzez takie które mówiły: teoretycznie ma, ale...,3aż po mówiące, że ma bardzo dużo4. Daje się zauważyć, że indianiści z dystansem odnoszą się do ekologów, o czym świadczą takie oto słowa ...wracając do tych ekologów, oni często dość stereotypowo podchodzili do tej sprawy i tak przesadnie się zachwycali Indianami jako tymi superekologami. Ja bym nie mitologizował Indian, że byli świadomymi ekologami, dla nich to było jak oddychanie, prosta sprawa, bardzo praktyczna, przyziemna, "nie zabijaj więcej bo wybijesz wszystkie i nie dasz rady tego zjeść i za chwilę nie będziesz miał i będziesz głodny", a niektórym, nawiedzonym ekologom wydawało się że "ach Indianie to byli świadomi", trochę przesadzali, ale mieli do tego prawo, też wybrali sobie Indian. Ale sądzę że wszystkie ludy tubylcze miały taki punkt widzenia i sposób życia w harmonii i od tego po prostu zależało jego przeżycie, nie robiłbym z nich jakiś super świadomych ekologów, nas też mniej lub bardziej interesuje ekologia, w sensie takim, dziś jest to trochę konieczność w naszej cywilizacji...5, a nawet posądza ich o wykorzystywanie Indian dla własnych celów6. Biorąc wszakże pod uwagę wyodrębnione dominanty światopoglądowe indianistów, można jednak zauważyć dość liczne podobieństwa między nimi a wizją świata propagowaną przez ludzi nazywającymi się głębokimi ekologami.

Jak wiadomo, termin "ekologia głęboka" został użyty po raz pierwszy przez norweskiego profesora Arne Naessa w roku 1973 w filozoficznym miesięczniku "Inquiry"7. Innymi, oprócz Naessa, najbardziej znanymi rzecznikami głębokiej ekologii są aktualnie Devall, Sessions, Seed, Fox i Skolimowski. Nurt ten czerpie inspirację z filozofii Wschodu ( szczególnie taoizmu), filozofii wieczystej Huxleya, naturalizmu Thoreau, Emersona, Whitmana i Muira, z ekologii tradycyjnej (płytkiej), fizyki Capry, tradycji chrześcijańskiej (Święty Franciszek i Giordano Bruno), światopoglądów ludów plemiennych, jak i filozofii Martina Heideggera.8

Źródłem, które- jak się wydaje- najlepiej opisuje stanowisko głębokiej ekologii, jest praca Devalla i Sessiona Ekologia głęboka. Żyć w przekonaniu, iż Natura coś znaczy.

Analiza prezentowanego w niej stanowiska ekologii głębokiej wskazuje na wyraźną wspólnotę indianistów i ekologów głębokich, gdy idzie o ogólną wizję świata, w którym wszystkie istoty są równe biocentrycznie, wszystkie istoty mają takie samo prawo do życia, rozwoju oraz osiągania własnych indywidualnych form wzrostu i samorealizacji....9 W obydwu ujęciach światem rządzi zasada równowagi, a człowiek jest tylko jedną z cząstek organicznej całości.10 Także szacunek do wszystkich istot, jaki deklarowali w przeważającej większości miłośnicy Indian, ma swoje miejsce w systemie filozoficznym głębokiej ekologii, bo jak piszą Devall i Session: ...gdy zaczynamy patrzeć na otaczające nas rzeczy jak na indywidualne organizmy, budzi się w nas poszanowanie dla prawa należnego wszystkim istotom jako częściom jednej całości; nie odczuwamy już potrzeby ustanawiania żadnej hierarchii gatunków, w której ludzie mieliby zajmować sam szczyt11. Ten krótki fragment dodatkowo wskazuje jeszcze na inne podobieństwo, czy też analogię między światopoglądowymi "miejscami wspólnymi" indianistów i ekologią głęboką- dostrzeganie indywidualizmu i autonomiczności każdego bytu. Kolejnym wspólnym elementem obu tych ruchów jest postrzeganie świata jako sieci wzajemnych powiązań i zależności, które, jak piszą Session i Devall, coraz więcej ludzi zaczęło pojmować12. Istotnym podobieństwem, związanym z takim obrazem świata, jest jeszcze współpodzielana zasada "nie szkodzić".13

Filozofowie i teoretycy głębokiej ekologii podejmują też szeroką krytykę dominującego w naszej cywilizacji światopoglądu, opartego na antropocentryzmie, technokracji, dominacji, aktach uprzedmiotawiania świata i wierze w postęp14, który można porównać z krytykowanym przez indianistów stylem bycia w świecie, nazwanym przeze mnie "stylem bycia wasicu". Diamond, cytowany na kartach Głębokiej ekologii, zwraca uwagę na immanentnie zawartą w cywilizacji wewnętrzną jej nierównowagę, która jest siłą napędową całego systemu15. Na ten brak harmonii cywilizacji zwracają także uwagę uczestnicy ruchu indianistycznego.

Innymi wspólnymi, dość ważnymi punktami obu ruchów jest sformułowana przez Naessa koncepcja samorealizacji, nawiązująca w pojęciu jej twórcy do tradycji duchowych wielu religii16i perspektywa uniwersalna. Dla indianistów jest to przestrzeń "bycia człowiekiem", przestrzeń prawdy i wartości uniwersalnych, dla głębokich ekologów będzie to też przestrzeń uniwersalna, ale zawarta w filozofii wieczystej, czyli wyinterpretowana z całego ludzkiego dorobku filozoficznego i religijnego.

Wbrew pozorom nie są to jednak bliźniacze fenomeny kulturowe.

Mając w pamięci dość szczególny stosunek do prawdy i obiektywizmu jakiejś części indianistów, trzeba zaznaczyć, że głęboka ekologia popełnia ten sam błąd, co krytykowana przez nią cywilizacja, to znaczy tworzy całościowy system filozoficzny (nowy paradygmat "bycia w świecie") i jednocześnie obiektywizuje go, tworząc własny, "prawdziwy" obraz świata. Nie chodzi o to, że obraz ten jest zły, ale że jest narzucany jako prawdziwszy od ogólnie przyjętego. Głęboka ekologia nie wprowadza bowiem zastrzeżenia, że może nie mieć racji, wręcz przeciwnie, po lekturze pracy Sessiona i Devalla ma się wrażenie, że ci ekologowie dokładnie wiedzą jak "zbawić" nasz świat i jak nauczyć ludzi nowego paradygmatu życia ekologicznego. Przekazując prawdy, które są ważne i wspólne także dla części indianistów, filozofowie ekologii głębokiej posługują się takim samym mitem obiektywizmu naukowego jak ci, których krytykują. W tym kontekście ważną różnicą jest, że koncepcja ekologii głębokiej budowana jest (była) przez "specjalistów"- filozofów, ekologów, antropologów, natomiast ruch indianistyczny powstał samoistnie, w wyniku dobrej woli jego uczestników, bez wstępnych podstaw filozoficznych, czy światopoglądowych. Głęboka ekologia też, odwołując się do kultur indiańskich17 jako egzemplifikacji swoich tez, wykorzystuje je dla swych potrzeb, podobnie jak inne tradycje i religie. Spośród wszystkich grup indianistycznych w Polsce jedynie Stowarzyszenie Żółwi wyraźnie, przez swoją Ścieżkę Mocy nawiązuje do współczesnych nurtów tradycyjnej głębokiej ekologii, odwołującej się do nauk Sun Bear'a.18

Warto też zaznaczyć, że głęboka ekologia jest dość jednostronna mimo przyjęcia szerokiego paradygmatu "bycia człowieka w świecie", gdyż główną opozycją tego paradygmatu jest relacja człowiek- natura, rozumiana jako przeciwstawna do relacji cywilizacja- natura, pomijając (dość ważne dla sporej części indianistów) sprawy tradycji i związanego z nią zakorzenienia w świecie. W powyższym porównaniu pomijam ekstremalne formy realizacji założeń ekologicznych, czyli np. odwołującą się do tradycji indiańskich radykalnie ekologiczną grupę Eatrh First, wyraźnie wojowniczo nastawioną do całości systemu zwanego Zachodnią Cywilizacją.19



Rozdział II

New Age i ruch indianistyczny


Trudno mówić o jakimś scalonym ruchu New Age i prawdopodobnie jeszcze trudniej jest zdefiniować coś, co niektórzy nazywają Ruchem New Age, inni Erą Wodnika, Sprzysiężeniem Wodnika, Nową Erą, Nową Epoką, Nowym Paradygmatem, czy Nową Świadomością.20 Zdaje się, że ta wielość i niejednoznaczność jest właśnie podstawową cechą owego ruchu. Można do tego pojemnego "worka" wrzucić wszystko, co tylko wymyka się naszej codzienności i stanowi jakąś alternatywną formę "bycia". New Age stanowi continuum idei, przekonań, praktyk, rozpościerające się od okultyzmu i mistycyzmu, przez filozofię, religię i biologię, aż do fizyki Capry (Nowa Nauka) i "miękkiej" technologii"21, jest to przestrzeń ogromnie zróżnicowana i skutecznie wymykająca się uogólnieniom naukowców. Bartłomiej Dobroczyński, jeden z bardziej znanych w Polsce badaczy tego fenomenu, radzi sobie z tym amorfizmem Ery Wodnika, rozpościerając go między dwoma biegunami: "Niską, Okultystyczną Nową Erą" a "Wysoką Nową Erą". Jak twierdzi Dobroczyński należy podkreślić, że obydwa człony tego rozróżnienia powinny być rozumiane jako znacznie oddalone od siebie bieguny, stanowiące ramy czy też granice dla rozpościerającego się między nimi continuum, które jest swoistym obszarem pośrednim, składającym się z kolei ze sporej ilości "stopni" czy też "pięter"...22.

Ta "Niska, Okultystyczna Nowa Era” jest nastawiona na masowy odbiór oraz charakteryzuje się zasadniczo (...)komercyjną perspektywą. Ta popularna wersja ideologii New Age cechuje się znacznym irracjonalizmem oraz fundamentalnie magiczno - okultystyczną i/lub parapsychologiczną orientacją. W tej to wersji ruchu New Age zgodnie współistnieją obok siebie "cudowne" kryształy, magiczne talizmany i amulety, różnego rodzaju horoskopy i techniki wróżbiarskie (w najbardziej uproszczonych wersjach), mniej lub bardziej naiwne- ewentualnie szarlatańskie- techniki lecznicze oraz psychoterapeutyczne, praktyki doskonalenia umysłu i podnoszenia efektywności.23

Można powiedzieć, że "Niska Nowa Era" jest lustrzanym odbiciem działalności handlowej (biznesu), działającej tylko w innej dziedzinie sprzedaży i w odpowiedzi na inne ludzkie potrzeby: szczęścia, zdrowia, bezpieczeństwa i równowagi. Ta duchowa oferta jest zazwyczaj wątpliwej jakości intelektualnej niespójną retoryką pseudoduchową24i tak też jest postrzegana przez większość społeczeństwa.

Drugim biegunem, zaznaczonym przez Dobroczyńskiego jest "Wysoka Nowa Era", czy też "Wodnik Naukowy"- który cechuje się przede wszystkim znacznie wyższym poziomem intelektualnym oraz sporą samoświadomością. Zasadniczym celem jego jest (...) doprowadzenie do całościowej transformacji kulturowej czy też rewolucji paradygmatycznej- z dalekosiężnymi, globalnymi konsekwencjami.25

W całej rozciągłości między tymi dwoma biegunami realizują się różne formy fenomenu zwanego New Age. Najważniejszym wspólnym momentem (dla wszystkich tych form) jest radykalny sprzeciw wobec równie szeroko potraktowanej cywilizacji Zachodu oraz wiara w to, że właśnie teraz nadszedł odpowiedni czas na radykalną przemianę.26

Co trzeba zmienić? Zwolennicy Nowej Ery postulują zmianę światopoglądu, opartego na racjonalnych i scjentystycznych newtonowsko- kartezjańskich korzeniach, odejście od patriarchalnego modelu kultury, atomistycznej i mechanicystycznej wizji świata, cywilizacja bowiem wyczerpała swoje twórcze możliwości.27

Przy tak szerokim rozumieniu ruchu New Age można zaliczyć do niego właściwie wszystkie grupy, czy ruchy alternatywne, ale- jak się zdaje- nawet przy tak rozszerzonym rozumieniu Nowej Ery, nie można do niej jednoznacznie zakwalifikować ruchu indianistycznego. Indianiści ogólnie dystansują się od wszelkiego określenia ich jako grupy New Age (cokolwiek rozumieją pod tą nazwą), co wyraźnie odczułem podczas kontaktów z nimi i nie zamierzam klasyfikować ich w ten sposób.

Poza tym uniwersalizm New Age, oparty między innymi na filozofii wieczystej Huxleya, zbyt łatwo pozbywa się kontekstu kulturowego religii i obrzędów, które odbywają się w przestrzeni Nowej Ery, lub nawet obojętne jest, jaką religię się praktykuje, gdyż każda z nich może doprowadzić do duchowego spełnienia28. W takim kontekście można wykorzystywać wszystkie dostępne religie, kulty, dla osiągnięcia spełnienia. Wykorzystywane są także obrzędy indiańskie, czemu sprzeciwiają się nawet sami Indianie.29 Oczywiście wśród indianistów raczej powszechne jest uczestniczenie w Obrzędach Szałasu Pary, Odymiania, czy Fajki lecz powszechnie stwierdza się, że trzeba mieć ...szacunek do tych obrzędów, nie profanować i po prostu posiąść jakąś wiedzę, zanim zaczniemy to praktykować. No i tak mówię, były Szałasy Pary, zresztą sam prowadzę tutaj w Polsce w naszej grupie Szałas Pary. W ogóle pierwszy Szałas Pary, który był zrobiony na Śląsku, to był zrobiony z mojej inicjatywy, który ja też prowadziłem. Wprowadzam też do tych Szałasów Pary jakieś elementy obrzędowości, ale zawsze, gdy wprowadzam jakiś element, uważam, że ten element musi być zrozumiany przez ludzi, którzy biorą udział w tym Szałasie i zawsze, gdy wchodzimy do Szałasu, robię spotkanie z ludźmi, rozmawiamy na ten temat, tłumaczymy sobie rzeczy. Można godzinami siedzieć przed wejściem do Szałasu i rozmawiać na ten temat. To jest najistotniejsze, żeby nie robić tam różnych dziwnych rzeczy, czynności, posługiwać się przedmiotami, których ludzie nie będą rozumieli- ...nie, ...oto chodzi. To jest wtedy profanacja, także.... Tym bardziej, że jeśli chodzi o Szałas Pary nie ma jakichś konkretnych, ścisłych reguł postępowania, zresztą każdy Indianin, czy to Lakota, czy nie, każdy w zasadzie prowadzi Szałas inaczej, każdy dodaje jakieś swoje elementy, które powiedzmy mają dla niego jakieś znaczenie. Próbuje przekazać je innym, nie koniecznie też Szałas Pary musi być obrzędem, czy ceremonią, może to być traktowane jako zwykła łaźnia, bez żadnych elementów magicznych30. Tak więc, indianiści ogólnie przywiązują bardzo dużą wagę do znajomości kontekstu kulturowego obrzędów, szacunku do kultur indiańskich, często też można się spotkać i z takimi wypowiedziami... generalnie unikam wszelkich ceremonii, bo (...) do religii i do innych ludzi mam podejście sceptyczne. Tak samo do ceremonii, nie uważam, że jestem w jakiś sposób uprawniona. Nie wzięłabym udziału, ponieważ uważam, że tego nie rozumiem. Z Jamesem o tym rozmawiałam, on powiedział, że to bardzo dojrzałe podejście, dlatego, że ja uważam, że jeśli nie urodziłam się tam i nie wychowałam w tej kulturze, (zwłaszcza jeśli chodzi o Nawahów, oni mają tak skomplikowany światopogląd i religię), że jeśli się tam nie urodziłam, nie wychowałam, to nie jestem w stanie zrozumieć. Obawiam się, że nawet, gdybym siedziała z nimi od teraz do końca życie, nie byłabym w stanie tego zrozumieć, więc nie będę się brała za coś, czego nie rozumiem, czego nie czuję.31

Jest jeszcze jedna różnica między ogólnie pojętym New Age a ruchem indianistycznym. Pod pewnymi względami Nowa Era opiera się na ewolucjonizmie, na przeświadczeniach, że człowiek (jako gatunek) może (powinien) się rozwijać aż do doskonałości (boskość człowieka?) i że przekroczenie progu Nowej Ery będzie początkiem szczęścia na świecie.32 Pobrzmiewa tu gdzieś, tak jak zresztą w ekologii głębokiej, wizjonerska nutka "zobaczycie- nasza będzie przyszłość ". To prorokowanie jest raczej obce ruchowi indianistycznemu, jak i obca jest aura, którą Dobroczyński nazywa otoczka emocjonalną33, mająca coś z mistyki i duchowości, i mimo że sprawy duchowe wśród niektórych uczestników ruchu zajmują ważne miejsce, to w porównaniu New Age są traktowane w nieco inny sposób, być może na określenie podejścia indianistycznego, słowo "zwyczajnie" pasowałoby tu najlepiej ponieważ duchowość jest jakby częścią ich życia. Często w ramach modlitwy, czy podziękowania indianiści Odymiają się, nie nadając temu nazbyt mistycznego charakteru, w przeciwieństwie do obrzędów odprawianych w przestrzeni New Age.34

W kontekście tego ewolucjonistycznego widzenia człowieka Nowej Ery (sama nazwa to przecież wskazuje) indianiści powiedzieliby raczej, że interesuje ich bardziej powrót do tradycji, niż jakiś przyszły, utopijny świat.

New Age ma swoją retorykę, zestaw symboli,35mistrzów (Huxley, Capra, Fox, Bateson, Jung, de Chardin, Freud, Hesse, Leary), mity, terminologię,36do których ruch indianistyczny nader rzadko się odwołuje, nawet do tych związanych bezpośrednio z Indianami (jak np. Wojownicy Tęczy)37, niemniej, patrząc "z oddali" widać jednak wspólnotę w krytyce cywilizacji, holizmu patrzenia na świat i w elementach humanistycznego uniwersalizmu

Tak jak głęboka ekologia, New Age38próbuje zwalczać (nawracać) cywilizację przy pomocy własnego mitu prawdy uniwersalnej i "nowej nauki". Innymi słowy, Nowa Era (ale i głęboka ekologia) ustawiając się naprzeciw cywilizacji, jakakolwiek by ona nie była, konkurując z nią, staje się analogicznym systemem przemocy, narzucając niejako swój światopogląd i mówiąc "my mamy rację". Przejawia się w tym jej ukryta przemoc w tworzeniu wizji życia i zbawienia, której to mistrzowie New Age zdają się nie dostrzegać. Indianiści, deklarując szacunek dla autonomii i indywidualności, jednocześnie raczej dystansują się od jakiegokolwiek "posłannictwa dziejowego" i być może dlatego nie ma czegoś takiego jak Dekalog indianistów, bo- jak mówił jeden z informatorów: ...cechą charakterystyczną, jeśli mogę użyć takiego uogólnienia, takich jakichś środowisk, lub subkultur nieformalnych, dość płynnych, dynamicznych i zmiennych, jest to, że one niekoniecznie formułują tego typu odpowiedzi, że wolimy tego króliczka ścigać, niekoniecznie wiedząc, o co tam chodzi na samym końcu, bo to jak byśmy gdziekolwiek przybili tabliczkę "a naszą misją jest to i to i to" 1- 5 punktów, Dziesięć Przykazań, to już zasadniczo zmieniłoby się wszystko w środowisku, to nie byłby ten sam ruch.39

Muszę przyznać, że powyższe porównanie jest dość karkołomne, trudno bowiem zestawiać ze sobą coś tak rozległego i wieloznacznego jak New Age i polski ruch indianistyczny; zdaje się, że wspólne jest poszukiwanie duchowości w ogóle i potrzeba wtórnego zakorzenienia w świecie, jednak i radykalizm Ery Wodnika, indianiści traktowali będą ze sporym dystansem i sceptycyzmem.

Także tutaj trzeba poruszyć temat Stowarzyszenia Żółwi, które przez praktykowanie szamanistycznej Ścieżki Mocy, stoi niejako na przecięciu się głębokiej ekologii, "Wysokiego New Age" i ruchu indianistycznego, tworząc raczej swój własny model "bycia w świecie", który Uzdrawiająca Pieśń nazwał "byciem Metysem", czyli tworzeniem jakiejś własnej tożsamości na bazie różnych wpływów, idei i kultur, jak on właśnie pisze: ...Być Metysem to piękna i ważna rzecz: czerpać z różnych kultur - często odległych od siebie- wybierać to co dobre i łączyć to w jedną całość. Starać się samemu być lepszym dzięki temu...40 Środowisko sztumskie jest- w moim odczuciu- najbardziej jednolite światopoglądowo spośród innych grup indianistycznych.


Rozdział III

Neopogaństwo, bractwa rycerskie, kontrkultura a ruch indianistyczny


*

Neopogaństwo


Współczesna materia ruchów sięgających w swych inspiracjach ideologicznych, filozoficznych i kulturowych tradycji jest niezwykle skomplikowana. Dodatkowo, każda z pomniejszych grup czy ruchów jest także zróżnicowana i niejednorodna. Poszukiwanie jakiegoś ładu, jeśli w ogóle ten ład istnieje, wymagałoby gruntownej znajomości przeróżnych zjawisk szeroko rozumianej kultury alternatywnej.

Ruch neopogański w Polsce ma wiele odcieni, od kręgów okultystycznych, odwołujących się do kultu Wicca (czarownictwo), przez różnego rodzaju entuzjastów słowiańskości, celtyckości, aż do grup skrajnie antyklerykalnych (czy też antychrześcijańskich) i nacjonalistycznych, nawiązujących do doktryn Jana Stachniuka, takich jak np. Stowarzyszenie "Niklot". Nawet wśród samych neopogan, odwołujących się do tradycji słowiańskiej, spotkać można sporą rozpiętość sądów i radykalizmu postulatów, od dość stonowanej krytyki cywilizacji i kościoła Wojciecha Jóźwiaka41, aż do wymownych nawoływań Meżadewsa Akszugora o wydobycie się ze śmierdzącego łona kościoła katolickiego42. Trudno też w ruchu neopogańskim oddzielić aspekt religijny i postulat zmiany kultury (światopoglądu). W dodatku sam termin "neopoganin" wydaje się też być różnie rozumiany w różnych środowiskach.

Ze względu na złożony charakter neopogaństwa, ograniczę się tu tylko do wskazania kilku podobieństw między nim właśnie a ruchem indianistycznym.

Według mnie bardzo ważnym podobieństwem jest aspekt "powrotu do źródeł", choć oczywiście jego realizacja jest zupełnie inna w obydwu ruchach, ale podobny jest kierunek.

W jakiejś części wypowiedzi informatorów pojawiała się pretensja do katolicyzmu (chrześcijaństwa) o zniszczenie kultury słowiańskiej i jednoczesne pozbawienie nas naszych rodzimych korzeni kulturowych. Oto na pytanie Czy widzi pan podobieństwo między Polakami i polską kulturą a Indianami i ich kulturami? jeden z informatorów tak odpowiedział:

Jeżeli chodzi o podobieństwo kulturowe, to jak mówię, chrześcijaństwo zabiło bardzo dużo tożsamości narodowej, tej pierwotnej tożsamości, na pewno były to kultury zbliżone pod względem poszanowania natury, pod względem odczuwania jej, że wszędzie były duchy, w każdym drzewie były jakieś boginki, jakieś inne tego typu istoty, których tylko nazwy znamy, a nie, co one robiły, każde zjawisko związane z pogodą miało swojego jakiegoś ducha, też jeden z wyższych u nas był Perun, tam mamy u Lakotów Wakinyana- Grzmiącego Ptaka. Pewne podobieństwa zawsze łączą kultury, że tak powiem, naturalne.

A co myślisz w takim razie o neopogaństwie polskim?

Dopóki nie zaczną składać ofiar z ludzi będzie dobrze. Nie, no, po prostu, jeżeli ludzie mają do tego dostęp i mają pasję, a nie będą szkodliwi, nie, no w taki sposób, że nie zaczną wpadać w agresywny nacjonalizm, czego ja się np. teraz strasznie obawiam, że niby tylko ich racja jest ważna itd. Polacy z tego są słynni, że "gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania"... "Ja mam rację, nie, bo ja mam", ale będę się cieszył, kiedy coś odkopią z tej naszej przeszłości.43

Podobny topos powrotu do naszej tradycji pojawił się jeszcze w kilku wywiadach44, nie jest to ton oczywiście tak wojowniczy jak u neopogan, jednak pojawia się taki wątek także wśród indianistów. Z tym "powrotem do źródeł" wiąże się przywrócenie wartości i miejsca tradycji. Dla indianistów jednak tradycja to bardziej źródło wiedzy, mądrości, umiejętności życia w równowadze ze światem i prawdopodobnie wypływa z potrzeby zakorzenienia. Dla neopogan natomiast, oprócz oczywistego aspektu zakorzenienia, jest przede wszystkim źródłem Siły i emanacją Boga.

Można też mówić o pewnych podobieństwach w sposobie widzenia przyrody, ale tam gdzie indianiści mówią o szacunku dla przyrody, to neopoganie mówią o kulcie sił przyrody, dostrzegając objawiający się w niej absolut. 45

Czy są jeszcze jakieś elementy wspólne? Po słowach Meżadewsa Akszugora ...My jesteśmy Wielcy, do Nas należy Przyszłość i Losy tego świata. Im więcej Wielkich, tym Doskonalszy będzie Nasz Świat; im mniej słabych, tym Doskonalszy będzie Nasz Świat i Doskonalszy wciąż!!!46 trudno znaleźć inne podobieństwa.

Neopoganie, sądząc po tekstach, filozoficznie "wyrobieni" i zgrabnie posługujący się retoryką, w której Siła, Naród, Moc, Wielkość, Prawda, Dobro, Natura, Demiurg, Tradycja, zdają się być słowami- kluczami, odsyłając wprost do Nietzchego i jego wizji nadczłowieka, co jest zupełnie obce indianistom.




**

Związki kontrkultury i ruchu indianistycznego


Czas kształtowania się PRPI (lata 70.) to czas trochę spóźnionej w Polsce kontrkultury, jednak w tekstach, które przeczytałem, w rozmowach i wywiadach, właściwie nikt, oprócz dwóch osób, nie poruszył tego zagadnienia. Jedynym tropem wiążącym ruch indianistyczny z kontrkulturą były indianizujące, hipisowskie pielgrzymki "Dakota", organizowane (zdaje się, że niegdyś) przez Wiktora Zdanowicza. A tak o tej pielgrzymce opowiadają jej uczestnicy ...to dosyć długa historia, ale, mogę wstępnie opowiedzieć. Ponieważ na wstępie zaznaczę, że jesteśmy katolikami, swojego czasu chodziliśmy na różne pielgrzymki. W pewnym momencie trafiliśmy ma taką bardzo oryginalną pielgrzymkę o nazwie "Dakota", pielgrzymka organizowana przez zakon Braci Kapucynów. W tej pielgrzymce, która była katolicka.., ale miała charakter indiański ponieważ, wewnątrz tej pielgrzymki była osoba, która była z PRPI, Victorio; Victorio z Giżycka i podczas tej pielgrzymki zawiązaliśmy z nim pierwszy kontakt. Nie wiedzieliśmy wtedy, że istnieje PRPI, że ktoś się może interesować Indianami w środowisku hipisowskim..47. i dalej ...w zasadzie "Dakota" to była hipisowska pielgrzymka. Ona została odłamem "szpakowskiej pielgrzymki", ponieważ niejaki Kasik i Victorio oni chodzili zawsze ze Szpakiem, ale stwierdzili, że chcą zrobić coś innego, w sensie, że na szpakowskiej pielgrzymce, miało nie być narkotyków, a zawsze były, stwierdzili, że zrobią coś sami i zrobili "Dakotę", na której było powiedziane od początku, że tego ma nie być i że "Dakotę" ma tworzyć mniejsza grupa ludzi, żeby jakoś.., żeby były inne kontakty między ludźmi, żeby ci ludzie się spotykali na bazie przyjacielskiej i tworzyli tą pielgrzymkę, która w zasadzie nie jest katolicka, nie jest powiedziane, że tam mają iść tylko i wyłącznie katolicy, czy chrześcijanie, byli też ludzie niewierzący, ona co roku jest w innej części Polski, i do innego sanktuarium idzie, do innego celu...48.

Być może wspólną płaszczyzną kontrkultury w Polsce i rodzącego się ruchu indianistycznego, był akcent na wolność jednostki, który jest zawarty w micie Indianina i w hasłach kontrkulturowych, co z kolei stawiało obydwa te ruchy po tej samej stronie barykady antypaństwowej. Także polityka państwa komunistycznego, pilnie dbająca, by nikt, pod żadnymi względami nie odstawał od reszty społeczeństwa, spychała oba te ruchy na ten sam alternatywny brzeg49. Temat wzajemnych związków tych fenomenów kultury wymagałby jednak osobnego opracowania, zresztą byłoby to niezwykle trudne, ze względu na dość niewielkie materiały piśmiennicze sprzed 1985 roku. Inną wspólną płaszczyzną porozumienia mogła być krytyka cywilizacji, "stylu bycia wasicu", co było powszechne dla większości grup kontrkulturowych na całym świecie.50Przyznam, że mój obraz polskiej kontrkultury, w porównaniu z dobrze opisanym w literaturze obrazem kontrkultury zachodniej, jest dość wyrywkowy i oparty na zbyt małej wiedzy, by móc dokonywać jakichś szerszych porównań.

Jeśliby, natomiast, próbować porównywać ruch indianistyczny z zachodnią kontrkulturą przełomu lat 60. i 70., to wspólna im będzie wyrażana na różne sposoby potrzeba "życia w prawdzie". Kontestatorzy pragnęli wyjścia poza kulturę spektaklu51i ról, która tworzy sztuczną przestrzeń życia. Tak rozumiany "spektakl" jest więc nie- prawdą społeczną. Nie-prawdę "spektaklu" można porównać z indianistyczną nie- prawdą stereotypu i uproszczenia, gdyż obie te nie- prawdy, udając prawdy obiektywne jednocześnie je zawłaszczają i tworzą fałszywe continuum życia.

Hipisi - jeden z wielu ruchów kontestatorskich lat 60. i 70. – postulowali życie w "zjednoczonym świecie ludzi, zwierząt i roślin"52, co bardzo przypomina zasadę Mitakuye Oyasin, więc też może stanowić jakiś element wspólny dla tych ruchów, tak jak wyrzeczenie się agresji i przemocy w stosunku do innych. Wprawdzie przemoc tą- jak sadzę- rozumiano bardziej w kategoriach przemocy fizycznej niż kulturowej. Na poziomie jednostki jednak indianistyczne i hipisowskie wyzbycie się przemocy ma te same konsekwencje dla relacji Ja- Inny, Ja- Świat. Z tego też punktu widzenia wszelkie protesty przeciw rasizmowi i nietolerancji, które były udziałem młodzieży lat 70. w pełni korespondują z działalnością polityczno- społeczną PRPI, począwszy od korespondencji i wysiłkami Indiańskiej Babci.

Jak w wywiadzie stwierdza Jan Rzadkowski ...u nas w kraju od lat atmosfera wokół flagi Amerykańskiej jest co najmniej dziwna, lub może powiedzmy kontrowersyjna...53, słowa te świadczą o nieco ambiwalentnym stosunku niektórych indianistów do rządu Stanów Zjednoczonych54, jako sprawcy zniszczenia kultur indiańskich. Wyraźnie anty- amerykańskie były też wystąpienia kontestatorów55. Miały oczywiście nieco inne motywacje, ale można doszukiwać się w tym jakiejś wspólnoty. Pewną wspólnotę wykazują także kontrkulturowe postulaty samorealizacji, egalitarności i krytyka mitu technologii, jako panaceum na wszystkie problemy człowieka.56 Nieobce kontestatorom było też zainteresowanie Indianami i ich kulturami, czego dowodem może być postać Jima Morrisona, wokalisty kultowego zespołu "The Doors", jak i niektóre elementy modnych ubiorów tamtego czasu, szczególnie rozszerzane spodnie, prawdopodobnie wzorowane na indiańskich nogawicach, zwanych leginami (leginsami).


***

Bractwa rycerskie


Podczas jednej z rozmów, które odbyłem na spotkaniu Górnośląskiego Koła Przyjaciół Indian, jeden ze współuczestniczących w nim indianistów, stale korespondujący z Indianami, powiedział, że właśnie przez tę korespondencję, niejako, musiał zacząć interesować się historią miejsca, w którym żyje i jego tradycjami, owego Indianina bowiem bardzo interesowały "te sprawy". Zdaje się, że nie jest to wypadek odosobniony, co potwierdza jedna z moich informatorek ...bo właśnie takim naturalnym etapem naszych zainteresowań, było przejście od zainteresowania Indianami do zainteresowania naszą tutaj europejską kulturą średniowieczną, wczesnośredniowieczną i jest bardzo podobna do tej kultury indiańskiej, szczególnie Indian Leśnych, już nie mówię o wierzeniach, czy ubiorach, to wiadomo, że to jest uwarunkowane, nie wiem, florą, fauną, ponieważ zużywano to, co było pod ręką, tu to wszystko troszeczkę inaczej wyglądało, wierzenia też się inaczej ukształtowały, ale ogólnie rzecz biorąc, no to życie było bardzo podobne...57

Zainteresowanie przeszłością jest wspólne dla wszelkiej maści bractw rycerskich i grup zajmujących się kulturą i tradycją średniowiecznej Polski. Niektórzy uczestnicy ruchu deklarują, że chcieliby poznać kulturę Słowian, o czym pisałem wcześniej, są też osoby jak małżeństwo z Wrocławia, które łączą indianistyczność z działalnością we wrocławskim bractwie rycerskim. Tak samo, jak z ruchem neopogańskich, indianistów i członków bractw rycerskich łączy słowo "powrót". Indianistom zdaje się, że chodzi o żywy przekaz nauki życia, a członkom bractw rycerskich, kultura średniowiecza i własna wyobraźnia umożliwia przeżycie przygody, na kształt przeżywanych w popularnych grach RPG, które to nawiasem mówiąc prawdopodobnie mocno przyczyniają się do rozwoju polskiego rycerstwa.

Pewne znacznie może mieć tu także podobieństwo mitologii "rycerza" i "Indianina", ci wojownicy są bowiem honorowi, waleczni, moralnie piękni, prawdomówni itd., jednym słowem to wzory osobowe, które mają jakieś znaczenie dla poszukujących młodych ludzi.

----------

Zakończenie

----------

1W tym rozdziale jak też w następnych, będę posługiwał się uogólnieniami typu "przekonania indianistów", "element światopoglądu indianistów" itd., niemniej, jak zapowiadałem, uogólnienie takie jest nieuprawnione.

2APMP:1586/w1/17, APMP:902/a1/17, APMP:614/p/17, APMP:542/n/17,

3APMP:1514/t1/17APMP:1334/n1/17APMP:1190/k1/17 APMP:1010/d1/17APMP:830/y/17APMP:686/s/17APMP:578/o/17 APMP:434/l/17, APMP:1082/f1/17

4APMP:1478/s1/17 APMP:1154/j1/17

5APMP:398/k/17

6Np. APMP:938/b1/17

7http://www.rnrz.most.org.pl

8Por. Bill Devall, George Sessions, Ekologia głęboka, tł. Elżbieta Margielewicz, Pusty Obłok, s.110- 143.

9Tamże, s. 96.

10Tamże, s. 94.

11Tamże, s. 97.

12Tamże, s. 89. dalsza część cytatu brzmi ...znaczenie podstawowej zasady ekologii, mianowicie, że wszystko jest ze sobą powiązane.

13Por. Tamże, s. 194.

14Tamże, s. 68- 72.

15Tamże, s. 40.

16Nie znaczy to jednak, że indianiści samorealizują się, czy też preferują samorealizację w pojęciu Naessa.



17Por. tamże, s. 129- 131.

18Cyt. Leszek Michalik, 18 lat działalności sztumskiego Koła Zainteresowań Kulturą Indian "Stowarzyszenie Żółwi", "Kayas Ochi" 1997, nr 2(38), s.5- 6. ale i: Sylwia Seremet, Historia sztumskiego Koła Zainteresowania Kulturą Indian Stowarzyszenie Żółwi, przedruk "Kayas Ochi" 2000/2001, nr 2(50), s. 65.

19Por. http://www.ef.most.org.pl, ale i Jaroslaw Tomasiewicz, Stare religie Nowej Ery. Główne nurty współczesnego neopoganizmu, "Nomos" 1994, nr 5- 6, s. 100- 101.

20Por. Bartłomiej Dobroczyński, New Age, Znak, Kraków 2000. Dobroczyński przywołuje jeszcze więcej określeń.

21Por. tamże.

22Tamże, s. 91- 92.

23Cyt., tamże, s. 92.

24Tamże, s. 93.

25Cyt., tamże, s. 94.

26Cyt., tamże, s. 95.

27Tamże, s. 95.

28Bartłomiej Dobroczyński, New Age, Znak, Kraków 2000, s. 60.

29Takiemu wykorzystywaniu przez nie- Indian obrzędowości sprzeciwia się opublikowane niedawno oświadczenie Bernarda Red Cherries, Jr Kapłana Tańca Słońca i Strzał oraz Naczelnika Stowarzyszenia Łosia Północnych Szejenów, (dostępne na stronie internetowej http://www.indianie.eco.pl.) Np. znalazłem w Internecie, pod adresem http://www.taraka.most.org.pl, zaproszenie na Obrzęd Poszukiwania Wizji, z tym, że nie było tam powiedziane, że to jest obrzęd indiański.

30APMP:1399/p1/10

31APMP:1327/n1/10

32Por. Bartłomiej Dobroczyński, New Age, Znak, Kraków 2000, s. 95.

33Tamże, s. 107.

34Np. APMP:536/n/11, APMP: 644/r/11, APMP:1039/e1/10

35Por., tamże, 26- 31.

36Jest już kilka słowników Nowej Ery

37W "Kayas Ochi" (niestety nie posiadam tego numeru) zamieszczony tekst wiersza o Wojownikach Tęczy, którzy są jednym ze symboli New Age, właśnie o indiańskich korzeniach. Por. Bartłomiej Dobroczyński, New Age, Znak, Kraków 2000, s.29- 30.

38Warto w tym miejscu zaznaczyć, że Davall i Session wielokrotnie w swej książce Głęboka ekologia odżegnują się od związków z NewAge, co jest dość interesujące, gdyż obydwa te ruchy wspierają się na tych samych podstawach, czyli na wschodniej duchowości, filozofii wieczystej, fizyce Capry, żeby wymienić tylko kilka wspólnych miejsc.

39APMP:1057/e1/28

40Uzdrawiająca Pieśń, Być Metysem, "Kayas Ochi" 1995, nr 2 (29), s.6 -7.



41Zawarta w tekście Wojciech Jóźwiak, Poganie, neopoganie? Odpowiedź na pytania redakcji "Odmrocza, http://www.taraka.most.org.pl

42Meżadews Akszugor, Pogańscy chrześcijanie, http://www.poganin.most.org.pl.



43APMP:570/o/9

44np. APMP:1576/w1/7, APMP:1468/s1/7, APMP:441/l/24

45Por. Neopogaństwo jako kult sił Natury, http://neopoganie.w.interia.pl.

46http://www.poganin.most.org.pl., z pewnością jest to fragment dość radykalny, ale tendencje takie są do odczytania w innych tekstach neopogan.

47APMP:1175/k1/2

48APMP:1179/k1/6

49Po tej samej stronie działał także kościół katolicki, co może miało wpływ na to, że na pielgrzymce hipisów pojawiły jakieś akcenty indiańskie. Jednak w takie myślenie mogłoby mnie doprowadzić, do stwierdzenia, że powinno się jeszcze włączyć w to continuum kontestacji opozycję antykomunistyczną i wszelkie formy oporu społecznego, co związane było poniekąd z paradygmatem romantycznym, który był podstawą polskiej opozycji . Por. Janion Maria, Zmierzch Paradygmatu, w: Maria Janion, "Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś", wyd. Sic!, Warszawa 1996.

50Aldona Jawłowska, Drogi kontrkultury, PIW, Warszawa 1975.

51Tamże, s. 120. Szczególnie akcentowali ten aspekt Sytuacjoniści.

52Tamże, s. 160.

53Ireneusz Fehrmann, Pow Wow. Wywiad z Janem Rzadkowskim, "Droga" 1998, nr 1, s.27.

54Podczas wywiadów nie odczułem tego nazbyt wyraźnie, lecz przy lekturze "Tawacinów" przed 1995 roku można taki nieco ambiwalentny stosunek do Stanów Zjednoczonych dostrzec, być może w ciągu kilku ostatnich lat aspekt ten uległ w środowisku zmianie.

55Aldona Jawłowska, Drogi kontrkultury, PIW, Warszawa 1975, s. 160.

56Tamże, s. 199 i 234.

57APMP:1072/f1/7



----------

Zakończenie