SPIS TREŚCI:

Część trzecia

Zakończenie

Bibliografia


Zakończenie


*

Powrót


Marek Maciołek w jednym z "Tawacinów" napisał, że być w ruchu to znaczy szukać drogi.1 Jednak drogowskazy zdają się pokazywać różne drogi, sposób bycia...2 Może tą drogą polskich miłośników Indian rządzi zasada "powrotu", wtedy te bałamutne ponowoczesne drogowskazy stają się bezużyteczne, bo droga tak naprawdę znana jest od wieków i nie potrzeba do niej specjalnych map, trzeba jednak zaufać sobie, każdy bowiem zdany jest tylko na siebie, gdyż "moja droga jest inna od twojej, ale nasz kierunek jest ten sam".

Gdzie powracają niektórzy indianiści? Droga wiedzie do scalenia na powrót świata, do całościowego jego oglądu, zgodnie z zasadą Mitakuye Oyasin i także do prawdy, ale nie jakiejś absolutnej tylko własnej, a właściwie do prawdy siebie. Prawda siebie polega na uświadomieniu sobie, że prawda zależy od naszego wyboru, czy chcemy wziąć odpowiedzialność za nasze czyny, czy chcemy wyzbyć się chęci dominacji nad Innym i dialogicznie się na niego otworzyć. Ta droga to także powrót w przestrzeń życia wolną od zasad gry, przestrzeń gdzie jedyną zasadą jest zasada prawdy właśnie, gdzie wszystko ma swoją wartość tylko dlatego, że jest, a nie, że może się do czegoś przydać. Zygmunt Bauman mówi o ponowoczesnej moralności jako o moralności bez etyki; w przestrzeni deklaracji indianistów nie ma moralności, bo wszystko jest etyką, jednoznaczną z prawdą siebie.

Indianistyczny "powrót" nie jest powrotem do jakiegoś Raju Utraconego, lecz do zupełnie zwykłego życia, "dobrego i pełnego (całościowego) życia".


**

Dlaczego Indianie?


Odpowiedzi na to pytanie nasuwa się kilka, gdyby jednak spróbować wskazać tę najważniejszą, która rozbudzała pasję poznawania rdzennych Amerykanów, to jest nią indianizm, czyli wspomniany w pierwszej części mojej pracy, ów mit Indianina.

Jedną z cech tego mitu, jak i mitu w ogóle jest jego oddziaływanie na wszystkie pokłady ludzkiej psychiki, a w szczególności na sferę emocjonalną. Zdaje się, że większość polskich miłośników Indian rozpoczynając swoją "indiańską drogę", wychodzi właśnie od tego mitu, by w procesie poznawania Indian i kontaktów z innymi indianistami go przekraczać. To przekraczanie indianizmu jako stereotypu, odbywa się przede wszystkim na poziomie rozumu i wiedzy, ale niekoniecznie musi się odbywać na poziomie emocji i wiary. Indianizm indianistów nie jest bowiem oparty na braku wiedzy, czy braku świadomości posługiwania się mitem, lecz na głębokim zakorzenieniu się go w sferze emocjonalnej ludzi, którzy mają być może ku temu pewne predyspozycje psychiczne. O tym może świadczyć odpowiedź na pytanie Czy Indianistą się zostaje?, jaką znalazłem na jednej z indianistycznych stron internetowych: Nie... Chyba nie. Moim zdaniem kimś takim się rodzi.3

Na rozpowszechnienie tego mitu miały wpływ czynniki najróżniejszej natury, od jego medialności, atrakcyjności wizualnej4 i emocjonalnej, przez podobieństwo do paradygmatu romantycznego, egzystującego przecież dość wyraźnie w przestrzeni naszej kultury5, po lęki i alternatywne poszukiwania związane z kierunkiem rozwoju kultury współczesnej.

Paradoksalnie mówiąc, na rozwój indianizmu w Polsce mogła mieć wpływ także polityka komunistycznego państwa, wspierająca literaturę (a przynajmniej jej nie przeszkadzająca w jej powstawaniu i wydawaniu), w której "dobrzy Indianie" walczyli ze "złymi (imperialnymi) Amerykanami".6

O powyższych motywacjach doskonale wspomina jeden z informatorów, dodając do powyższych jeszcze jeden aspekt- poczucie winy Europejczyków za wyniszczenie kultur indiańskich: ...czym szczególnie interesują się ludzie i w naszym ruchu i w innych podobnych ruchach, które udało mi się spotkać w Europie, mam wrażenie, że jest parę różnych powodów, dla których ludzie o tych Indianach gdzieś tam myślą, na pewno jest grupa, dla której Indianie są pewnym źródłem rozrywki i przyjemności, satysfakcji, zabawy i tego tematu nie ma co specjalnie rozwijać. Są ludzie, którzy na podstawie tego, co im w oczy, czy w uszy wpadło szukają romantycznej wizji świata, który ci Indianie im dają i to od czasów starego "Winnetou" do czasów nie tak starego "Tańczącego z wilkami" i innych produkcjach, które można coraz częściej spotkać, to Indianie są symbolem człowieka, czy ludzi, którzy dobrze sobie radzą we współczesnym świecie, albo stanowią alternatywę dla niego i to może być atrakcyjne dla ludzi, którzy są tam jakoś zagubieni. Jest teoria, że my Europejczycy mamy jakiś kompleks w stosunku do Indian, że ich tam skrzywdziliśmy w przeszłości, nie jestem pewny na ile jest to silne, na ile jest to źródło jakichś naszych motywacji zainteresowań, ale skoro są ludzie, którzy sami coś takiego wymyślili, to jest w tym trochę prawdy, ja czegoś takiego raczej nie odczuwam i nieczęsto spotykam się w moich kontaktach z tego typu poglądami. Dużo bardziej interesujący byłby dla mnie teoria, że Indianie są źródłem wiedzy i mądrości, której nie da się łatwo znaleźć gdzie indziej, to pewnie byłby dobry przykład na moją własną osobę, to jest mi bliskie...7

Interesujące jest geograficzne rozmieszczenie przeważającej większości indianistów na terenie Polski, kształtujące się od Śląska, przez Wielkopolskę i cały teren pobrzeżny, aż do Mazur i miasta Warszawy. Zastanawiając się nad tą kwestią, można oczywiście wyciągać najróżniejsze wnioski, związane z demografią tych terenów8, czy też z potencjalnymi szerszymi kontaktami z kulturą niemiecką. Jednak hipotetyczność twierdzeń, wiążących powyższe elementy czasu i przestrzeni, jest, bez odpowiednich badań na tyle wysoka, że nie odważę się formułować żadnych teorii na ten temat.


***

Indianie jako lustro...


...My traktujemy tą inną kulturę jak lustro, które ustawione pod odpowiednim kątem odbija tą kulturę w taki sposób, że my tam dostrzegamy takie rzeczy, no ukryte, bo w gruncie rzeczy, jakby się nad tym zastanowić, można również znaleźć chociażby u Św. Franciszka, w kulturze europejskiej, czy judeochrześcijańskiej i to też się sprawdzi, to nie jest mainstream, to jest strumyczek, który płynie z boku, ale to istnieje, natomiast my się odwołujemy przy tym do Indian.9 Trudno coś jeszcze do tych słów dodawać, bo w zasadzie wyczerpują one temat zdobywania samoświadomości i roli Indian w tym procesie.


****

Indianiści refleksyjni?


Jolanta Dąbkowska- Zydroń, na określenie antropologii refleksyjnej użyła sformułowania "antropologia odbicia". "Antropologiczne odbicie", jak je rozumiem, to uświadomienie sobie siebie i własnych ograniczeń kulturowych, w zderzeniu z inną kulturą. Czy nie o tym właśnie powiedział cytowany wyżej informator, choć nie jest antropologiem?

Założeniami podstawowymi antropologii refleksyjnej (inaczej odbicia) jest pluralizm prawd i równość kultur, jak i wyzbycie się elementu dominacji w kontaktach antropolog- Inny. Czyż o pluralizmie prawd, wyzbyciu się dominacji i o równości kultur nie mówią sami indianiści? Wydaje mi się, że ruch indianistyczny intuicyjnie stanął na tej samej granicy, co niegdyś Castaneda i Myerhoff i na jakiej staje dziś współczesna antropologia postmodernistyczna.

I może nie przypadkiem Waldemar Kuligowski, autor Antropologii refleksyjnej, która, jak twierdzi Roch Sulima jest nowym stanowiskiem w polskiej antropologii10, sam jest indianistą11i był nim przed rozpoczęciem kariery naukowej?


*****

Dym znad ognia


"Wszyscy jesteśmy równi", "wszystko jest w równowadze", "wszystkiemu należy się szacunek", "nie krzywdź", "każdy ma swoją prawdę", "każdy ma swoje dobro", "cywilizacja podąża w złym kierunku", "kultury plemienne mają dla nas jakąś naukę", "trzeba być tolerancyjnym", "nie chcę uogólniać", "rodzinność i braterstwo", "trzeba się samodoskonalić", "konsekwentnie podążam swoją drogą", "każdy ma swoją drogę", "być człowiekiem", czyli wszystkie stwierdzenia, dyrektywy, postulaty, które narzuciły mi się podczas wywiadów, spotkań i lektur i jakie uznałem za dominanty światopoglądowe w polskim ruchu indianistycznym, na pewno nie są stałym zestawem, wspólnym dla każdego indianisty, choć mam nadzieję, że dla większości uczestników ruchu, znakomita część wyliczonych tu dominant, to faktycznie światopoglądowe miejsca wspólne.

W jednym z "Tawacinów", w oryginalnym wywiadzie Piotra Wspólnego z samym sobą spotkałem się z określeniem "konserwacjonizm". Słowo to przekazane zostało przez Indiańską Babcię i krótko mówiąc chodzi o jak najbardziej harmonijne współżycie z otaczającym nas światem, ze wszystkimi istotami. Dotyczy to i ludzi, i zwierząt, roślin i całej reszty. Aby realizując swoje potrzeby człowiek nie niszczył wszystkiego dookoła siebie. (...) Konserwacjonizm to Droga Wojowników, a wojownicy panują nad pragnieniami.12 Można by zaryzykować stwierdzenie, że termin ten dość dobrze odpowiada nazwaniu większości z wyinterpretowanych przeze mnie dominant światopoglądowych, a jednak trudno go znaleźć w późniejszych tekstach indianistów; podczas wywiadów nikt z indianistycznej "starej gwardii" nawet o nim nie wspomniał.

Przygotowując się do pisania powyższej pracy, sporo czasu spędziłem przeglądając strony internetowe różnych stowarzyszeń i ruchów, które można nazwać alternatywnymi. Znakomita większość z nich buduje swoją tożsamość przez powoływanie się na historię, postacie, idee, lub przez przeciwstawienie się czemuś (cywilizacja, technika, nauka). W ruchach tych, o ile nie wydano już jakiegoś manifestu, to dąży się do jego sformułowania i podejmuje się próby rozpowszechniania. Ruch indianistyczny tego nie czyni, wręcz przeciwnie, wielu potencjalnych uczestników ma pretensje, że "nie wyciąga się do nich rąk". Indianiści, jak się wydaje, nigdy nie dążyli do sformułowania siebie, ...to nie byłby już ten sam ruch13, jak powiedział mi informator. Dlaczego lepszy jest dym z ogniska14 niż dziesięć praw?

Na to pytanie gdzieniegdzie pojawiała się odpowiedź, związana z niechęcią do uogólniania, przemocy, którą takie sformułowanie zasad grozi, a poza tym "każdy ma swoją prawdę", więc nie można mu za bardzo niczego narzucać. I chyba sporo prawdy jest w słowach informatora, że może jest tak, że my tymi indianistami nie tyle jesteśmy co bywamy, bo elementy indiańskie w swym życiu wykorzystujemy mniej lub bardziej od czasu do czasu, i jakichś obszarach i to, nie zawsze nie na maxa, nie w każdym momencie, nie w każdej sytuacji, to nas troszkę boli, troszkę rozczarowuje, to powoduje problemy, powoduje kłopoty z powiedzeniem, jak to jest na prawdę, bo my nie wiemy o którym fragmencie naszego życia w tej chwili mówimy, czy o tym jeszcze jest na co dzień, czy takie jakie jest od święta, czy w momencie, kiedy się spotykamy z innymi indianistami, czy o tym kiedy jedziemy do Indian i próbujemy robić to co całe życie chcieliśmy i nareszcie mamy okazję.15

******

"Bywanie" a "bycie"


Można by sobie zadać pytanie; "jak wyglądałaby współczesna humanistyka, gdyby Kant zamiast pytania "kim jest człowiek?", zadał pytanie "kim bywa człowiek?"?. Trudno się na takie przypuszczenia silić, jednak różnica między tymi pytaniami jest znaczna, bo dotyczy niejako istoty człowieczeństwa. Głównym założeniem pytania Kanta, jest założenie, że człowiek jakiś jest, że istnieje jakaś stała natura człowieka, podczas gdy natura człowieka polega właśnie na tym, że on "bywa", a nie "jest"?

O ile dobrze rozumiem Indian, mówią, że wszystko ma swoją naturę16, złem jest przekraczanie tejże natury, gdyż narusza się wtedy równowagę świata, obowiązkiem zaś jest jej rozumienie. Idąc dalej, o ile naturą człowieka jest to, że "bywa" a nie "jest", każde określenie siebie "jestem taki i taki" jest niejako już zaprzeczeniem natury człowieczej, być może więc tu leży jakiś błąd naszej anomijnej cywilizacji, cierpiącej na manię samookreślania.

Nie wiem, czy indianiści też tak myślą i nie wiem, czy brak tego dążenia z ich strony jest w ogóle związany z takim doświadczaniem człowieczeństwa, ale na pewno jest ono bliższe kulturom prostym niż europejskiej koncepcji człowieka.


*******

Zamiast zakończenia

Pośród odpowiedzi na moje pytania tyczące tego, co łączy wszystkich indianistów, znalazła się i taka: no marzenia nas łączą, o jakimś innym życiu.17 Jak miałoby wyglądać te "inne życie"? Być może to, co nieuchwytne i zarazem najważniejsze dla tych marzeń, przedstawi pełniej wiersz indiańskiego poety:

Do modlitwy otwórz się cały

Na niebo, na ziemię, słońce i księżyc

Na cały głos, którym jesteś.

I wiedz, że jest coś ponadto,

Czego nie widzisz, nie słyszysz

I nie znasz, może tylko w chwilach

Wielkiego uniesienia i w językach,

Które nie zawsze są dźwiękiem ale

Innymi

Sferami krążenia.

Jak orzeł w niedzielę rano

Nad rzeką Salt. Krążył na wietrze po

Nieba

Błękicie i wymiótł nam serca do czysta

Świętymi skrzydłami.

Widzimy cię, widzimy siebie i wiemy

Że musimy okazać najwyższą troskę

I dobroć we wszystkim.

Westchnij wiedząc, że jesteśmy

Z tego wszystkiego, westchnij wiedząc,

Że prawdziwe błogosławieni jesteśmy

Gdyż

Urodziliśmy się i umrzemy niedługo

Wewnątrz

Prawdziwej sfery krążenia,

Jak orzeł szybujący w nas

Tego ranka.

Modlimy się aby dokonało się to

W pięknie

W pięknie.18

----------

1Marek Maciołek, Poszukiwanie drogi, "Tawacin" 1990, nr 13, s. 4- 5.

2Zygmunt Bauman, Dwa szkice o moralności ponowoczesnej, Instytut Kultury, Warszawa 1994.

3http://strony.wp.pl/wp/biala.sowa

4Mimo, że nie poróuszyłem w mojej pracy tematu wizualności, ogólnie rozumianej estetyki, jest to istotny element ruchu indianistycznego, zasługujący na szersze omówienie.

5Z pewnością można by znaleźć kilka miejsc wspólnych dla indianizmu i romantyczności, np. gloryfikacja wolności, heroicznej walki, braterstwa, a pomoc dla więźniów indiańskich można porównać z mitologią świątecznego opłatka, wysyłanego więźniom caratu. Por. Maria Janion, Zmierzch Paradygamtu, w: Maria Janion, "Czy będziesz wiedzial, co przeżyłeś", wyd. Sic!, Warszawa 1996.

6Doskonale element polityczności był widoczny w radzieckiej kampanii na rzecz uwolnienia Leonarda Peltiera.

7APMP:1036/e1/7

8Szczególnie, jeśli chodzi o powojenne przemieszczenia ludności i wynikłe z tego powodu możliwe problemy z zakorzenieniem przesiedlonej ludności.

9APMP:999/d1/6

10Por. recenzja Rocha Sulimy pracy Kuligowskiego

11Jego teksty można np. przeczytać w "Tawacinie"

12Cyt. Piotr Wspólny, Wywiad dla "Tawacinu" z Piotrem Wspólnym, "Tawacin" 1989, nr12, s.3- 4.

13APMP:1057/e1/28, chociaż zostały określone cele ruchu, o których mowa była w pierwszej części, nie można jednak mówić, że w tych celach jest zawarta jakaś wizja świata.

14APMP:1009/d1/16

15APMP:1048/e1/19

16Doskonale można to odczuć w "indiańskiej" scenie filmu "Urodzeni mordercy" Oliwiera Stone'a.

17APMP:942/b1/21

18Joy Hario, Wiersz z orłem, tł. Marek Maciołek w: Zbiór tekstów indiańskich. Dobro będzie ci dane, Wydawnictwo Grupy Działań Twórczych, Chodzież 1991.